Po pierwsze: my

Sporo w dzisiejszym świecie mówi się o samorozwoju, o nacisku na rozwijanie własnych umiejętności, o zdobywanie wiedzy i doświadczeń potrzebnych zarówno w życiu, jak i pracy zawodowej, o tym, że, jak głosi stare, nieco zapomniane hasło stworzone na potrzeby jednego z programów społecznych, nad którym patronat objęła Unia Europejska, „Człowiek to najlepsza inwestycja”. Dlatego właśnie dziś nikogo nie dziwią już kredyty ani pożyczki zaciągane na szeroko rozumiany samorozwój: kursy, szkolenia i tak dalej, wszystko to, co stanowi inwestycję w nas samych. Takie podejście wiąże się ze sporym zyskiem: bardziej wykształceni i posiadający liczne certyfikaty jesteśmy nie tylko bardziej rozwinięci, ale i stanowimy cenniejszy nabytek dla każdego potencjalnego, przyszłego i obecnego pracodawcy. Pieniądze inwestowane w samorozwój, jak sama nazwa wskazuje, należy traktować jako inwestycję, w dodatku taką, która się zwraca, a nie jako środki finansowe, które przepadły, które straciliśmy w ten lub inny sposób.

Podnoszenie poprzeczki

Dobrze jest nieustannie stawiać sobie coraz to nowe wymagania: nauczyć się nowego języka, ukończyć kurs taneczny, zdobyć zaświadczenie ukończenia kursu fizjoterapii i tak dalej. Wszystkie te nowe doświadczenia są dla nas dobre.

Wiele możliwości

Warto inwestować w siebie: jeżeli nie mamy na ten cel wystarczających środków finansowych bez problemu dostaniemy je albo w postaci pożyczki w każdym banku albo też zdobędziemy je w formie chwilówki praktycznie w dowolnej instytucji zajmującej się finansami.